Oferty pracy w Międzyrzecu Podlaskim jakie są – każdy widzi. Zresztą i chętni do pracy też jacy są to też każdy widzi. Działa to w obie strony i na razie nie widać najmniejszych perspektyw, żeby miało się cokolwiek w tej kwestii zmienić. Można więc, jeżeli nie ma się „znajomości”, harować jak wół za grosze albo wyjechać do pracy za granicę…
…z czego korzysta coraz większa liczba mieszkańców Międzyrzeca Podlaskiego. I co prawda tam również trzeba się ciężko napracować, ale przynajmniej na międzyrzeckie warunki nie są to już takie grosze. Praca w Anglii, Niemczech, Holandii czy Norwegii jest – tyle, że trzeba znać miejscowe narzecze w stopniu co najmniej komunikatywnym.
Niestety, jako społeczeństwo, jesteśmy poza nawiasem. Pracować nam się nie chce i mamy wdrukowane w umysły, że praca się nam należy jak psu buda… pracować też nie umiemy… i tworzyłoby to mieszankę wybuchową, gdyby nie to, że nie umiemy egzekwować naszych praw. Więc jakoś się to wszystko toczy. Pomalutku.
Dzieci też wychowujemy w pogardzie dla pracy, ale to już temat na zupełnie inny wpis.
Zbliżające się wybory samorządowe jasno świadczą o tym, że mieszkańcy Międzyrzeca Podlaskiego (a także wszystkich okolicznych gmin: Drelowa, Kąkolewnicy, Trzebieszowa) to społeczności, którym można obiecać wszystko, potem nie zrealizować z tych obietnic niczego, a następnie obiecać ponownie to samo …i wygrać kolejne wybory.
Jak dotychczas żaden burmistrz czy wójt na Międzyrzecczyźnie nie zrobił dla rozwoju naszego mikroregionu niczego pozytywnego. Wszyscy dotychczasowi włodarze zajmowali się mniej lub bardziej sprawnym administrowaniem i być może wielkich i nieodwracalnych szkód nie porobili, ale za to zmarnowali ostatnich dwadzieścia lat jak mało gdzie w Polsce.
Przez dwadzieścia ostatnich lat można było do Międzyrzeca Podlaskiego przyciągnąć co najmniej dwadzieścia firm, które zechciałyby zainwestować w naszym regionie. Jedna firma rocznie… to chyba nie jest dużo. Ile takich firm w Międzyrzecu się pojawiło? Dziesięć? Pięć? Trzy?
Nie pojawiła się ani jedna taka firma. I gdyby nie to, że mamy jeden z najwyższych odsetków w regionie zatrudnienia w administracji oraz gdyby nie to, że mnóstwo młodych mieszkańców Międzyrzeca wyjechało do pracy do Warszawy, Poznania czy Lublina albo w ogóle za granicę to bezrobocie mielibyśmy horrendalne.
Czy wybudowanie zachodniej obwodnicy Międzyrzeca to sukces? W pewnych kategoriach tak, ale jeżeli zauważy się, że obwodnica ta była planowana już „za Gierka” to sukces ten wygląda nader żałośnie. Czy rewitalizacja Rynku to sukces? Jeżeli sukcesem jest zamiana pięknego starodrzewia na wybrukowany pusty plac…
Cóż… w najbliższych wyborach samorządowych w Międzyrzecu wiele się będzie musiało zmienić, żeby wszystko mogło pozostać po staremu. Pracy jak nie było tak i nie będzie, rozwoju jak nie było tak i nie będzie… „niczego nie będzie” jak mawiał pewien kandydat z północnej części Podlasia.
A może my nie chcemy, żeby było lepiej… może lubimy „naszą słodką biedę”. Z tego co obserwuję w Międzyrzecu przez dwa ostatnie dziesięciolecia wynika, że chcemy by „było jak jest”. Bo gdyby się coś zmieniło, mogłoby się okazać, że ktoś czegoś od nas wymaga… i byłoby widać czarno na białym „że król jest nagi”.