Więcej: Międzyrzec Podlaski:
Dawni dziennikarze, którzy zostali wyrzuceni z tygodnika „Wprost” po kupieniu go przez Point Group (Michała Lisieckiego) postanowili założyć nowe pismo: „Wprost Przeciwnie”. Zapewne informacja o sprzedaniu udziałów w dzienniku „Rzeczpospolita” i „Uważam Rze” firmie Grzegorza Hajdarowicza też zapewne miała udział w tej decyzji.
Na polskim rynku prasowym dzieją się ostatnio rzeczy dziwne… Swego czasu Grzegorz Hajdarowicz był głównym inwestorem branym pod uwagę przy sprzedaży tygodnika „Wprost”. Właściwie nie było innych… tymczasem w tajemniczych okolicznościach rodzina Królów sprzedała pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Sylwestrem tygodnik za śmieszną sumę 8 milionów złotych.
Fakt, że AWR Wprost było firmą zadłużoną i stojącą przed perspektywą kolejnych procesów, ale… gdybym wiedział, że pismo pójdzie za takie grosze to sam bym je kupił. Wziąłbym kredyt, który zostałby spłacony w kilka miesięcy z zysków z samej sprzedaży pisma.
Przez kolejnych kilka miesięcy trwała we „Wprost” ostra harówka nowych właścicieli podczas której pozbyto się, zwolniono albo zmuszono do odejścia dosłownie wszystkich starych dziennikarzy i pracowników pisma Marka Króla.
Zanim do pisma na stanowisko redaktora naczelnego przyszedł Tomasz Lis z dotychczasowej ekipy zostało może ze dwie osoby na jakichś podrzędnych stanowiskach. „Pierwszy dziennikarz kraju” przyprowadził swoich ludzi i zapowiedział, że teraz to będzie tygodnik, ze ho! ho! albo jeszcze lepszy! Skończyło się na tym, że Związek Kontroli Dystrybucji Prasy ukarał pismo za zawyżanie podawanych przez nie wyników sprzedaży. I jak tutaj ufać teraz gazecie i jej redaktorowi naczelnemu, która nawet nie potrafi uczciwie powiedzieć ile osób ją kupuje tygodnik?
W międzyczasie w dość tajemniczych okolicznościach wygasły również sprawy sądowe, które wytoczono tygodnikowi. Praktycznie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki… niektórzy uważali nawet, że może te sprawy właśnie po to były zakładane, żeby zrobić zamieszanie a potem można je było spokojnie wyciszyć?
Wielu dziennikarzy z dawnego „Wprost” przeniosło się m.in. do „Rzeczpospolitej” a potem do nowego tygodnika „Uważam Rze”, który de facto zastąpił dawne „Wprost”. Okazało się, że to co nie udało się przez ponad rok Tomaszowi Lisowi w błyskawicznym tempie kilkunastu tygodni udało się dziennikarzom „Uważam Rze”, którzy weszli na rynek i dosłownie go pozamiatali.
W momencie, kiedy nowy tygodnik wchodził na rynek wszystkie media, którym ton nadawała „Gazeta Wyborcza” jednogłośnie stwierdziły, że „to się nie sprzeda”. A kiedy okazało się, że jednak „się sprzedało” zaczęto w branży kombinować, jak by tutaj zamknąć pismo. Wykombinowano, że jedynym scenariuszem jest przejęcie wydawcy czyli „Rzeczpospolitej” w której większość udziałów należy do Skarbu Państwa.
Druga połowa należała do brytyjskiego udziałowca, któremu się wydawało, że w Polsce można normalnie robić interesy i wydawać gazety. Otóż – nie można… wśród dziennikarzy krąży plotka, że podstawowym warunkiem jaki musiał spełnić brytyjski inwestor przy zakupie pozostałych udziałów w „Rzeczpospolitej” jest zwolnienie wszystkich prawicowych dziennikarzy piszących dotychczas dla gazety. Brytyjczycy chyba stwierdzili, że w kraju rządzonym przez sitwy i mafie nie opłaca się robić interesów.
„Rzeczpospolitą” i „Uważam Rze” kupił więc… Grzegorz Hajdarowicz, którego rok temu nie stać było na zapłacenie ośmiu milionów za AWR Wprost a w międzyczasie nie stać było na płacenie comiesięcznych pensji dziennikarzom „Przekroju”, „Machiny” i czegoś tam jeszcze, co do niego należy… a dziś stać go na wyłożenie gotówką 80 milionów. Interesujące, prawda…
Najprawdopodobniej wkrótce więc „Uważam Rze” i „Rzeczpospolita” przejdą na „lewą stronę mocy” i staną się kolejnymi klonami „Gazety Wyborczej” i „Polityki” … tylko po co kupować klony, jak można sięgnąć do źródła. Nakłady więc polecą na łeb na szyję, tak jak to się stało w przypadku „Wprost” i „Przekroju”.
A wracając do nowego tygodnika zakładanego przez byłych dziennikarzy „Wprost”… napisali oni na stronie WprostP.pl, że:
Jesteśmy grupą byłych dziennikarzy tygodnika Wprost. Współtworzyliśmy to pismo w czasach, kiedy odnosiło ono największe sukcesy. Dziś nie możemy pogodzić się z tym, co stało się z tygodnikiem po przejęciu go przez Platformę Mediową Point Group i postawieniu na jego czele redaktora Tomasza Lisa. Dlatego razem tworzymy nowy tygodnik Wprost Przeciwnie. Będziemy nawiązywać w nim do najlepszych tradycji „starego” Wprost: liberalnego w sferze gospodarczej, konserwatywnego w sprawach obyczajowych i nie bojącego się poglądów przeciwnych niż obecne w większości mediów. Więcej szczegółów – już wkrótce.
Serdecznie kibicuje temu pismu, bo uważam, że właśnie taka powinna być Polska: liberalna gospodarczo i konserwatywna społecznie. Bo na razie jest, jak większość polskojęzycznych mediów, liberalna społecznie i promuje utopię gospodarki społecznej albo raczej socjalistycznej. I do czego to prowadzi – widać po efektach: bezrobocie, długi, zastój, korupcja…
Zresztą „Gazeta Wyborcza” już spekuluje i wspomina, że:
Informacje o projekcie gazety związanej z PiS podała kilka dni temu „Rzeczpospolita”. Ma to być narzędzie walki z PO podczas kampanii wyborczej uniezależniające Prawo i Sprawiedliwość od poparcia „Gazety Polskiej” prowadzonej przez Tomasza Sakiewicza. Według „Rz” za przygotowaniem nowego tytułu stoją ludzie związani z wiceprezesem PiS Adamem Lipińskim i tzw. „frakcją młodych” – środowiskiem bliskim Stanisławowi Janeckiemu, poprzedniemu redaktorowi naczelnemu „Wprost”.
Szczerze mówiąc to chętnie widziałbym Stanisława Janeckiego na stanowisku red. naczelnego „Wprost Przeciwnie”. Może to i mitoman, ale wolę jego mity niż zaprzaństwo „autorytetów” związanych z opcją lewoskrętną.
Śmiesznie by było, gdyby po kilku tygodniach okazało się, że „Wprost Przeciwnie” ma nakład większy niż „Wprost” rządzone przez Tomasza Lisa. I wydaje się to realne – jest coraz więcej ludzi, którym chce się rzygać na myśl o homogenicznych wyrobach gazeto-podobnych, które wciskają Polakom ciemnotę.
Jak to pisał Marek Król w felietonie za który Tomasz Lis wyrzucił go z pisma? „Nie polezie orzeł w GWna”?



Małe sprostowanie.
Skarb Państwa ma 49% a nie większość udizalow w spółce Presspublica ( wydawcy Rzeczpospolitej i Uważam Rze) jak napisał autor. Brytyjska spółka, Mecom, miala 51%.